Ryszard Kucab MALARSTWO – I co z tego, że różowy? | 9 sierpnia 2019



RYSZARD KUCAB MALARSTWO

I co z tego, że różowy?

Wernisaż – 9 sierpnia 2019 r., godz. 18.00

Muzeum Miasta Jaworzna
ul. Pocztowa 5

Ryszard Kucab – urodzony w 1958 roku w Rzeszowie. Absolwent Państwowego Liceum Sztuk Plastycznych w Jarosławiu. Studia: historia sztuki na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim w Lublinie, sztuki wizualne (malarstwo) na Wydziale Sztuki Uniwersytetu Rzeszowskiego. Zajmuje się malarstwem, grafiką, rysunkiem, rzeźbą oraz wystawiennictwem. Jest członkiem Stowarzyszenia Pastelistów Polskich. Prace w zbiorach prywatnych w kraju i zagranicą oraz w zbiorach muzealnych. Autor projektów witraży do kościoła w Lulea (Szwecja). Prezentował swoje prace na kilkunastu wystawach indywidualnych oraz kilkudziesięciu zbiorowych. Brał udział w licznych konkursach i plenerach malarskich. Laureat wielu nagród i wyróżnień.

 

– – –

Wielokrotnie zastanawiałem się, co sprawia, że obrazy Ryszarda zachęcają do ciągłego z nimi obcowania. Znam go już przeszło 20 lat i bez zbytniej przesady mogę powiedzieć, że byłem świadkiem bodajże najistotniejszego rozwoju jego drogi twórczej. U jej źródeł leży wielka miłość do natury a szczególnie ukochanych Bieszczadów, które wielokrotnie przemierzał z aparatem fotograficznym i szkicownikiem. Przyroda jest dla niego mikro i makrokosmosem, w którym czuje się całkowicie zanurzony.

W chińskiej filozofii istnieje fundamentalne dzieło „Księga przemian” mówiące o permanentnym procesie, w którym nie ma niczego stałego, poza niezmiennymi zasadami, według których ów następuje. Poznajemy te zasady naukowo i intuicyjnie, analitycznie i twórczo, dokonując syntezy.

Ryszard wybrał tę drugą możliwość. W swoich obrazach rejestruje nie tyle wizerunek natury, co jej wielogłosowość, muzykę sfer. Dotarł do momentu, w którym umiejętności warsztatowe nie są celem, a jedynie narzędziem przekazu doznania. Jego obrazy to partytury, do których wykonania każdy ma w swojej duszy stosowne instrumenty. Są odbiciem rytmu natury, rytmem kreski i plamy, koloru, światła i cienia. Zamiast opowiadać, pisze wiersz, tworzy melodię.

Na tej drodze ma wielu poprzedników. J. Chełmoński po sielankowych scenach z życia wsi i dworów wycofał się do Kuklówki po mgły poranne, kuropatwy, żurawie etc. Claude Monet zaszył się w swoim ogrodzie w Givenchy.
Taki zachwyt widzimy w dziełach Jana Stanisławowskiego, Leona Wyczółkowskiego i wielu innych.

Jeden z moich przyjaciół opowiadał, że będąc w Puszczy Białowieskiej, o każdej porze dnia „widział” symfonię Beethovena, o niemal namacalnej obecności Boga. Wrażenie jest tak dojmujące, że żaden z uczestników licznych plenerów nie odważył się malować puszczy. Czy nikt tego nie uczyni? U źródeł sztuki leży olśnienie. W obrazach Ryszarda ten stan ducha jest niemal namacalny. Ryszard jest materią.

Franciszek Szczerbiński

Udostępnij